Kilka minut po zakończeniu programu biuro prasowe NBP wydało bezprecedensowe oświadczenie, w którym zaprzeczyło wszystkiemu, co Monika Olejnik właśnie ujawniła na żywo.
Za późno. Ponad 40 000 osób zdążyło się zarejestrować.
To, co miało być standardową dyskusją o inflacji i przyszłości polskich oszczędności, zamieniło się w coś niezwykłego: totalną konfrontację między najodważniejszą dziennikarką w Polsce a człowiekiem, który od lat rządzi polską polityką monetarną — i zarabia ponad 65 000 zł miesięcznie, mówiąc Polakom, żeby "oszczędzali".
Pod koniec programu Glapiński uciekł ze studia. Kamery zarejestrowały, jak drżącymi rękami zdejmuje mikrofon. A miliony widzów szukały w Google platformy, którą Olejnik właśnie ujawniła.
Oto co się wydarzyło.
Monika Olejnik: "Dobry wieczór. Rachunki za energię wciąż rosną. Kredyty hipoteczne duszą rodziny. Ceny w Biedronce i Lidlu wciąż szokują przy kasie. Co zwykli Polacy mogą właściwie zrobić?"
Adam Glapiński pochylił się do przodu z tym charakterystycznym protekcjonalnym uśmiechem. Tym samym, który każdy pracujący Polak widział na twarzy swojego doradcy bankowego, gdy prosił o pomoc.
Adam Glapiński: "Sytuacja się stabilizuje. Polakom radzę rozsądne zarządzanie budżetem, strategiczne oszczędzanie i korzystanie z instrumentów bankowych—"
Monika Olejnik: "Strategiczne oszczędzanie?" Głos Olejnik przeciął studio. "STRATEGICZNE OSZCZĘDZANIE?"
Glapiński zamarł.
Monika Olejnik: "Powiem panu, co jest strategiczne. Zarabianie 65 000 złotych miesięcznie i mówienie pielęgniarce na 4 500 zł, żeby 'lepiej zarządzała budżetem'. TO jest strategiczne."
W studiu zapadła absolutna cisza.
Monika Olejnik: "Strategiczne oszczędzanie to system, który pan i pańscy koledzy z sektora bankowego zaprojektowaliście, żeby utrzymać zwykłych ludzi w permanentnym zniewoleniu. Kredyty na 12-15% rocznie. Rachunki za prąd, które się podwoiły. Zero procent realnego zysku na lokatach. A pan siedzi tu w garniturze za kilka tysięcy i mówi im, że to ICH wina?"
"Chce pan rozmawiać o budżecie? Opowiem panu o budżecie." Jej palec wycelował w Glapińskiego. "Samotna matka z Lublina. Czynsz zjada połowę pensji. Rachunki za energię kolejną ćwiartkę. ZUS, jedzenie, transport, rzeczy do szkoły dla dzieci — a pan jej mówi 'oszczędzaj strategicznie'?"
Widownia eksplodowała. Nie grzeczne brawa. Prawdziwy ryk. Tupanie nogami. Kobieta w fartuchu pielęgniarskim wstała. Potem kolejna. W ciągu kilku sekund połowa widowni była na nogach.
Twarz Glapińskiego pokryła się purpurą.
Adam Glapiński: "To jest niesprawiedliwe. Kredyt, używany odpowiedzialnie—"
Monika Olejnik: "ODPOWIEDZIALNIE?" Olejnik wybuchła. "Niech pan NIE WAŻY SIĘ pouczać polskie rodziny o odpowiedzialności. To są ludzie, którzy harują po 60 godzin tygodniowo i wciąż nie mogą kupić dzieciom zimowej kurtki. A pan obwinia ICH? Nie system, który płaci głodowe pensje, podczas gdy inflacja szaleje?"
Monika Olejnik: "A teraz przejdźmy do tego, przed czym pan chciał uciec jeszcze PRZED nagraniem. Prawda, panie prezesie?"
Glapiński zbladł.
Monika Olejnik: "Przez sześć miesięcy mój zespół prowadził śledztwo. Odkryliśmy, że banki — PKO BP, Pekao, mBank — używają algorytmów automatycznego tradingu, które generują miliony złotych dziennie. Arbitraż. Kupno aktywa na jednej giełdzie, sprzedaż na drugiej. Różnica — do kieszeni banku. Każdego dnia. Każdej sekundy. Pan o tym wie."
Adam Glapiński: "Operacje rynkowe to standardowa działalność bankowa—"
Monika Olejnik: "Standardowa. Dobrze." Sięgnęła po telefon. Pokazała ekran do kamery. "To dane użytkownika z Krakowa. Zaczął od 1 150 zł. Teraz zarabia 18 000 zł miesięcznie. Używa Polbytex — platformy, która robi DOKŁADNIE to, co banki. Tylko dla zwykłych ludzi."
Monika Olejnik: "I wie pan co najlepsze? JA SAMA TO TESTUJĘ. Mój zespół to testuje. Wyniki? Lepsze niż cokolwiek, co oferują lokaty i fundusze. I pan to wie. Dlatego chce pan stąd uciec."
Studio zamarło.
Adam Glapiński: "To jest nieodpowiedzialne! Ludzie powinni ufać sprawdzonym instytucjom!"
Monika Olejnik: "Zaufali panu i stracili siłę nabywczą! Polbytex eliminuje ludzkie błędy. System działa Polbytex eliminuje ludzkie błędy. System działa automatycznie. I pan tego nienawidzi, bo jeśli wszyscy Polacy zaczną tego używać — banki stracą władzę. Tajemnica się wydała."
(W tym momencie Adam Glapiński wstał. Sięgnął po mikrofon — ręce mu się trzęsły. Nie mógł go odpiąć za pierwszym razem. Za drugim szarpnął kabel. Mikrofon spadł na fotel. "Nie będę tego słuchał. To cyrk" — głos mu się załamał. Wyszedł. Nie mierzonym krokiem prezesa banku centralnego. To była ucieczka człowieka, który właśnie został publicznie zdemaskowany.)
Studio siedziało w osłupiałym milczeniu dokładnie trzy sekundy.
Potem eksplodowało.
Owacja trwała pięćdziesiąt osiem sekund. Reżyser próbował przejść do reklamy dwa razy. Widownia nie przestawała.
Monika Olejnik, patrząc prosto w kamerę: "System się boi. Widzieliście to. Prezes Narodowego Banku Polskiego nie wytrzymał dziesięciu minut pytań. I wiecie dlaczego?"
"Bo przez lata trzymali was w zależności. Zależności od banków, które dają kredyty po kryminalnych stawkach. Od doradców, którzy biorą prowizje za tracenie waszych pieniędzy. Uwięzieni w pętli — pracujesz coraz więcej i nie ruszasz się z miejsca."
"Ale ta pętla jest przerwana. I oni to wiedzą. Dlatego Glapiński uciekł."
Olejnik spojrzała prosto w kamerę.
Monika Olejnik: "Bo mam dość patrzenia, jak polskie rodziny cierpią, podczas gdy bankierzy zbierają premie, a politycy nic nie robią. Ta technologia istnieje. Działa. Polbytex to alternatywa, o której zwykli ludzie zasługują wiedzieć."
Monika Olejnik: "Powiedzą, że jestem nieodpowiedzialna. Że promuję spekulację. Ale wiecie, co jest naprawdę nieodpowiedzialne? Naliczanie rodzinom 12% za kredyt i płacenie im 0,5% na lokacie. To nie jest bankowość. To kradzież."
Telefon z Lublina: historia Jakuba
Po programie nasza skrzynka eksplodowała. Postanowiliśmy zweryfikować twierdzenia Olejnik.
Jakub (38), elektryk z Lublina, tonął w długach po rozwodzie i gwałtownym wzroście cen energii. "Straciłem nadzieję," mówi. Głos mu się łamie.
Redakcja: "Jak trafiłeś na platformę?"
Jakub: "Olejnik o tym mówiła w programie. Byłem sceptyczny — myślałem, kolejne oszustwo. Ale nie miałem nic do stracenia. Wpłaciłem 1 150 zł."
Redakcja: "Co się stało?"
Jakub: "Po trzech tygodniach wypłaciłem pierwsze 18 400 złotych na konto w PKO. Myślałem, że śnię."
Redakcja: "Spłaciłeś długi?"
Jakub: "Kartę kredytową — w dwa tygodnie. 12 000 złotych. Bank nawet zadzwonił, żeby zapytać skąd mam pieniądze. Żona nie wierzyła — musiałem jej pokazać wyciąg."
"Ale pieniądze to nie była największa zmiana. Syn powiedział mi: 'Tato, teraz się więcej uśmiechasz.' Ma siedem lat." Jakub mówi to i głos mu się trzęsie. "To jest to, co naprawdę kupują pieniądze. Nie rzeczy. Spokój."
Piotr Kowalski
Były dyrektor PKO BP, obecnie niezależny doradca
"Przez 25 lat pracowałem w sektorze bankowym. Wiedzieliśmy o takich technologiach. Ale banki ich nie promują, bo to niszczy ich model biznesowy. Polbytex — przetestowałem osobiście. Działa. I bankierzy mają powód do strachu."
Dr Katarzyna Wilk
Ekonomistka, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
"Volatylność rynkowa to ogromna szansa dla algorytmów AI. Normalnie te narzędzia są dostępne tylko dla dużych funduszy hedgingowych. To, że Polbytex jest teraz dostępny od 1 150 zł — to prawdziwa rewolucja."
NOTA REDAKCYJNA:
Po programie Moniki Olejnik nasza redakcja przeprowadziła niezależną weryfikację Polbytex.
Potwierdzamy:
— Platforma jest legalna i w pełni funkcjonalna na terenie UE. Jest również dostępna dla wszystkich obywateli Polski mieszkających na terytorium Unii Europejskiej.
— Deklarowane zyski (11 000–23 000 zł miesięcznie) pokrywają się z potwierdzonymi raportami użytkowników
— Wypłaty przetwarzane w ciągu 24 godzin do wszystkich polskich banków
— Bezpieczeństwo platformy spełnia standardy sektora bankowego
Od zakończenia programu zarejestrowało się ponad 12 000 nowych polskich użytkowników. Polbytex potwierdził, że rejestracja pozostaje otwarta jeszcze tylko 24 godziny, po czym zostaną zweryfikowane limity.
🔴 NA ŻYWO: 286 osób ogląda tę stronę w tej chwili
WAŻNE: Twoje miejsce w programie jest zarezerwowane na 24 godziny. Jeśli nie odbierzesz telefonu od oficjalnego przedstawiciela i nie potwierdzisz swojego udziału w tym czasie, twoje miejsce zostanie przekazane innemu użytkownikowi. Prosimy o uważność i terminowe potwierdzenie uczestnictwa, aby zachować swoje miejsce.
Komentarze (41)
AKTUALIZACJA (następny dzień): Kolega pracuje w KNF. Mówi, że biuro Glapińskiego jest w totalnej panice. Właśnie się zarejestrowałem. 1 150 zł. Jeśli ich to tak przeraziło — coś w tym jest.
AKTUALIZACJA (2 dni później): Dobra, przyznaję się. Właśnie wypłaciłam 340 zł na mBank. Zaksięgowane tego samego dnia. Mąż jest nieznośnie zadowolony z siebie. Glapiński dokładnie wiedział, co próbował ukryć.
AKTUALIZACJA (2 godziny później): Ludzie. LUDZIE. Sprawdziłem. 1 217 zł. 67 zł w niecałą godzinę. Ręce mi się trzęsą. Glapiński tak bardzo próbował to ukryć.
AKTUALIZACJA (3 dni później): Wypłaciłam 1 870 zł na kartę. Zaksięgowane w nocy. Winszuję Olejnik. Glapiński próbował bronić monopolu banków, a ona go rozmontowała na żywo.
AKTUALIZACJA (2 dni później): Wypłaciłam 1 630 zł na Santander. Zaksięgowane rano. Glapiński bronił monopolu banków — Olejnik go rozmontowała.